Lummur

Nie o taką zimę w tym roku walczyłam. Taką, gdzie topnieje śnieg, potem woda zamarza, zamieniając się w jedną wielką szklankę, następnie znowu topnieje, dodając do tego huraganowe wiatry. Dzień bez ostrzeżenia pogodowego jest dniem straconym. Cały czas się zastanawiam, czy to Islandia się na nas wściekła, czy ktoś (Ktoś?) wściekł się na Islandię? Czy zostajemy ukarani za słoneczne i ciepłe lato? W końcu w przyrodzie nic nie ginie. Tak było wam fajnie od kwietnia, to teraz bam, macie, pocierpcie sobie trochę w tej nocy polarnej. Każdy nowy alarm pogodowy nie jest już dla nas żadnym zaskoczeniem. Nawet ludzie przestali już pytać jak długo to wszystko potrwa. Machamy ręką od niechcenia i rzucamy Það er bara svoleiðis. Hvað getur maður gert, ekkert. (Tak już jest. Co człowiek może zrobić, nic.  Na szczęście kolejne prognozy są dla nas bardziej łaskawe i być może nie będziemy musieli szukać swoich myśli, porozrzucanych po mieszkaniu wraz z wiatrem przedzierającym się do mieszkania przez najmniejsze szczeliny. 

24 stycznia na Islandii obchodzony był Bóndadagur. W dosłownym tłumaczeniu to Dzień Rolnika, lecz w tradycji to raczej dzień męża (bądź partnera). Pisałam o nim już przy okazji þorrablót na blogu Nordic Talking, bowiem ten dzień, według dawnego kalendarza nordyckiego, rozpoczyna miesiąc þorri.

Mężowie są szczególnie rozpieszczani wtedy przez swoje żony, kiedyś otrzymując najlepsze mięsne kąski i nieprzyzwoicie się nimi objadając. Dzisiaj kobiety honorują swoich wybranków kwiatami (bóndablóm), czym mężczyźni odwdzięczają się w Dniu Kobiet (Konudagur). W restauracjach można znaleźć specjalnie przygotowane na tę okazję menu, gdzie z pewnością w daniu głównym znajdzie się kawał przyzwoitego steka, najlepiej z sosem bernaise…

Jako wegetarianie, zastanawiamy się dlaczego bóndi zawsze musi jeść mięso, ale jeszcze z trzysta lat temu zapewne nikomu nic innego do głowy nie przyszło, bo właściwie do jedzenia było tylko mięso i na tym mięsie zrodził się cały naród.

Na szczęście – mamy alternatywę. Źródła donoszą, że na świąteczne śniadanie mężowie otrzymywali… blóðlummur. Lummur to pospolite placuszki smażone na patelni, po międzynarodowemu – pancakes, po polsku pankejki (yh.) Blóð, cóż, to po islandzku krew. Podczas uboju było jej sporo i była ona dostatecznie gęsta, aby zastąpić część mąki, która była bardzo trudno dostępna praktycznie aż do XX wieku. Do tego typu placuszków używano krwi cielęcej. W XIX wieku lummur były bardzo popularnym dodatkiem do kawy na przyjęciach weselnych, tradycyjnie polewane syropem lub posypywane cukrem.

Smażenie tych placuszków było dla mnie oficjalnym rozpoczęciem przygotowań do Tłustego Czwartku, który na Islandii obchodzony jest w ostatni poniedziałek karnawału (Bolladagur). Wtedy też przypomniały mi się mamine racuchy z maślanką i jabłkami, które uwielbiam i zawsze o nie proszę, kiedy przyjeżdżam do domu. Po spróbowaniu lummur i akceptacji mojego Wikinga, wiem, że jeszcze nie raz i nie dwa będę nimi raczyła nas i gości, którzy do nas zawitają na dalekiej Północy. Koniecznie z cukrem.

fullsizeoutput_fa

fullsizeoutput_f2

Ja mam dla Was przepis, który pochodzi z bloga kulinarnego Albert eldar autorstwa islandzkiego kucharza i influencera Alberta Eiríkssona, który nieznacznie zmodyfikowałam. Porcja z tego przepisu jest dość spora! I jest on banalny, wystarczy tylko jedna miska i trzepaczka. Patelnia też 😉 Gleðilegan bóndadag!

Lummur

Składniki:

2 szklanki mąki orkiszowej (ja użyłam pół na pół jasną i razową)

2 szklanki mleka sojowego (lub więcej, w zależności od konsystencji ciasta)

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

3 łyżki oleju roślinnego (najlepiej rzepakowego)

1 łyżka octu jabłkowego

2 łyżki mielonego siemienia lnianego

3/4 łyżeczki soli

3 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki erytrolu bądź cukru, dobrze sprawdził się kokosowy

Przygotowanie: Wymieszać wszystko w misce i smażyć na niedużym ogniu. Jeśli macie dobrą patelnię, nie musicie smarować jej tłuszczem. Placuszki mają w sobie olej, dlatego nie powinny przywierać. Jednakże jeśli lubicie bardziej wysmażone potrawy – smażcie śmiało na oleju, są smaczniejsze 😉

fullsizeoutput_f7

 

 

 

2 komentarze Dodaj własny

  1. Zygmunt pisze:

    Podoba mi się wszystko – gratuluję pomysłu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s