Hjónabandssæla – czyli rabarbarowy paradoks

Z rabarbarem na Islandii związana jest jedna rzecz, której pewnie nigdy nie zrozumiem. Magiczna. Rabarbar jest, ale go nie ma. Mamy dżemy, ciasta, syropy, puddingi i inne cuda, ale rabarbaru w sklepie nie znajdziesz. Nie jest uprawiany na skalę przemysłową i dowożony do sklepów. Jakim cudem zatem, prawie każda islandzka gospodyni posiada w zamrażarce kilogramowąCzytaj dalej „Hjónabandssæla – czyli rabarbarowy paradoks”

Kleinur, ástarpungar… czyli dobrze wysmażone

Muszę Wam się szczerze przyznać, że nie jestem jakąś zagorzałą fanką tych smażonych pączusi. W kulinarnej kulturze Islandii zajmują jednak bardzo ważne miejsce, dlatego nie sposób o nich zapomnieć na początku przygody z blogiem o islandzkiej kuchni. Do ástarpungar mam jednak sentyment, ponieważ był to pierwszy tradycyjny wypiek, który kupiłam w dziś już ulubionej piekarniCzytaj dalej „Kleinur, ástarpungar… czyli dobrze wysmażone”

Mądrość ukryta w czekoladzie – Páskaegg

Okrutna prawda jest taka, że im później w danym roku wypadają święta Wielkanocne, tym większa szansa, że nie pójdę na święconkę w kozakach. Dopiero co otrząsnęłam się po Bożym Narodzeniu, dojadam Milki, przywiezione z Polski, których termin przydatności do spożycia nieuchronnie się zbliża, a islandzkie markety już od początku lutego każą mi kupować czekoladowe jajka!Czytaj dalej „Mądrość ukryta w czekoladzie – Páskaegg”

Międzynarodowy Dzień Gofra

– czyli Alþjóðlegur vöffludagur O którym zapomniałam. Nawet nie wiedziałam, że istnieje. Wcale mnie to zresztą nie dziwi, skoro mamy Dzień Pizzy, Dzień Czekolady, Dzień Masła Orzechowego, to Dzień Gofra tym bardziej powinien mieć swoje miejsce w tym zacnym gronie. Jednakże historia tego dnia jest zapewne nieco inna niż pozostałych. 25 marca to w tradycjiCzytaj dalej „Międzynarodowy Dzień Gofra”

Bolla, bolla!

Wolna niedziela, za oknem zimowa plucha, bo śnieżnym puchem przy dodatniej temperaturze tego nazwać nie można. Nastawiłam właśnie ciasto na domowe bułki do hamburgerów, na które już mi ślinka cieknie od paru dni. Tak naprawdę tylko dlatego, że znalazłam gotowe mięso w zamrażarce, a robię tam teraz czystkę przed jej rozmrożeniem i umyciem. Delikatnie rzeczCzytaj dalej „Bolla, bolla!”